niedziela, 2 grudnia 2012

Marley

Dzisiejszy dzień poświęciłam zrelaksowaniu się i nabraniu sił, na naukę i oczywiście pisanie. Powoli układam sobie w głowie pewien plan tekstu, który chcę napisać, ale nie powiem tu o tym zbyt wiele, bo znając mnie i tak stanę w połowie i nigdy nie uda mi się niczego skończyć. W każdym razie słuchając Boba Marleya wdychałam zapach kadzidełek marihuanowych, co sprawiło, że czuję się teraz o wiele lepiej!

 
Mmm...wspaniale pachnie!


Coraz bardziej pochłaniają mnie te rastafariańskie klimaty. Chyba nawet sprezentuję sobie płytę Boba Marleya, bo czemu by nie? Kiedyś czytałam jego biografię i jego historia bardzo mnie zmotywowała do wszystkiego właściwie. Okej, dzisiaj piszę coś nieskładnie więc chyba nie ma sensu żebym przedłużała opowiadając o niczym.


Ameryki nie odkryłam, wiadomo, ale kocham ten utwór ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszystkie komentarze czytam, za każdy dziękuję < 3
-obserwuję tylko blogi które mi się podobają-
-spam oraz obraźliwe komentarze nie będą akceptowane-
-jeśli chcesz żebym odwiedziła Twój blog, zostaw linka, na pewno to zrobię-
-w razie jakichkolwiek pytań odpowiadam pod komentarzem z pytaniem-